„Non Notus”, czyli festiwalowa pogawędka z Feliksem Falkiem

falk

Skąd wziął się pomysł na ten film?

To stara historia. Podsunął mi ją dyrektor Teatru Telewizji jako temat na spektakl i początkowo intensywnie myślałem o realizacji teatralnej. Chodzi o to – mówiąc w olbrzymim skrócie – że po pamiętnej powodzi w 1997 roku, gdy ewakuowano pacjentów szpitala psychiatrycznego, okazało się, że o jednym z nich nic nie wiadomo. Nie ma nazwiska, historii choroby, niczego dzięki czemu można by stwierdzić, kim jest i dlaczego znalazł się w szpitalu. To wydało mi się znakomitym punktem wyjścia do napisania scenariusza.

 Czyli najlepsze historie podsuwa życie.

Z tym bywa różnie. Punkt wyjścia rzeczywiście podsunęło życie, resztę pracy jednak wykonałem ja. Przypadek tego biednego człowieka wydał mi się tak inspirujący, że dopisałem mu trzymającą w napięciu historię. Myślę, że wyszło całkiem nieźle.

 Przy scenariuszu pomagała Agnieszka Holland. Na czym polegała ta pomoc?

Było to coś więcej niż konsultacja. Scenariusz był już gotowy. Miałem jednakże wiele rozmaitych wątpliwości. Podzieliłem się nimi z Agnieszką, która pomogła mi poprawić charakterystykę kilku postaci i ulepszyć relacje między bohaterami, a także wniosła znaczące poprawki dramaturgiczne w kilku scenach. Jest podpisana jako współautorka scenariusza, więc rola Agnieszki Holland w jego tworzeniu była dosyć duża.

 Jak to jest z tym Borysem Szycem? Wszyscy go obsadzają. Wiedział Pan, że to właśnie on najlepiej zagra psychiatrę, który do tego stopnia anagażuje się w przypadek pacjenta, że zabiera go do domu?

Od samego początku wiedziałem, że chcę Borysa Szyca. Czułem, że jego temperament, jego energia bardzo pasuje do roli człowieka poszukującego prawdy, łączącego cechy naukowca i dziennikarza śledczego. I on świetnie się z tego zadania wywiązał. Pewnie, że nie zawsze gra w filmach dobrych, ale to w niczym nie umniejsza jego talentu.

 Rok temu Jerzy Skolimowski odkrył nam Artura Steranko, teraz pan funduje nam genialną kreację aktora, którego publiczność zna słabo.

Grzegorz Wolf zagrał chorobę psychiczną wspaniale. Podobnie jak Steranko, który gra w moim Enenie epizodyczną rolę, jest on aktorem teatralnym. Grywa też w serialach telewizyjnych, choć nie są to role pierwszoplanowe.

 Pana kolejny film jest już w fazie postprodukcyjnej.

Tak. Joanna opowiada historię młodej kobiety, która podczas II wojny światowej bierze pod opiekę żydowską dziewczynkę i wcale nie otrzyma za to nagrody. Nie chcę zdradzać szczegółów, lecz na skutek złego zbiegu okoliczności bohaterka grana przez Urszulę Grabowską poniesie konsekwencje swojego wyboru. Premiera wkrótce. Serdecznie wszystkich zapraszam.

This entry was posted in Filmowo. Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>